MŚ 2030: Stadion finału mundialu 2030 już wybrany?
Przez długi czas wydawało się, że finał mundialu odbędzie się na Santiago Bernabéu, lecz w ostatnich miesiącach na znaczeniu zyskała kandydatura Stadionu Hassana II w Maroku. Mimo zaprzeczeń FIFA i braku ostatecznej decyzji w Hiszpanii rośnie pesymizm, a w Madrycie pojawiają się sygnały, że Maroko jest obecnie na prowadzeniu.
Dyskusja na temat finału Mundialu 2030 toczy się prawdopodobnie w najgorszym możliwym momencie. Po wydarzeniach w Ceucie z końca lipca, gdy kilkadziesiąt tysięcy marokańskich imigrantów wtargnęło do hiszpańskiego miasta, relacje między oboma państwami są w najsłabszym momencie od dawna. W Hiszpanii doszło nawet do rzeczy niebywałej: zgody prawicowego Vox i lewicowego Sumar. Obydwie partie wniosły prośbę o wycofanie się ze współorganizacji mistrzostw z afrykańskim sąsiadem.
Wszyscy jednak wiedzą, że do tego raczej nie dojdzie, gdyż czas na wycofanie się zwyczajnie minął, a zrobienie tego w tym momencie przyniosłoby gigantyczne straty finansowe. Wśród całych tych napięć kampania na rzecz organizacji finału nie ustała, szczególnie w Maroku, gdzie prezes tamtejszej federacji wypowiedział się o finale jak o rzeczy przesądzonej. FIFA oczywiście odpowiedziała na te słowa, stwierdzając, iż decyzja jeszcze nie została podjęta, ale prawda jest taka, że Stadion Hassana II jest w tym momencie najprawdopodobniejszą opcją, co zawdzięcza intensywnym działaniom rządu i federacji.
Tego zdania wydaje się być burmistrz Madrytu José Luis Martínez-Almeida: Nie jestem optymistą, ponieważ uważam – i jest to ze strony Maroka i króla Maroka całkowicie uzasadnione – że chcą oni zorganizować ten finał i, logicznie rzecz biorąc, moim zdaniem podejmują działania na poziomie politycznym i instytucjonalnym, aby do tego doprowadzić – stwierdził Almeida, który jeszcze rok temu był pewien, iż to w jego mieście odbędzie się mecz.
Według niego hiszpański rząd, w przeciwieństwie do Maroka, jest zbyt pasywny wobec tej sytuacji: Nie mam żadnego dowodu ani żadnych przesłanek, że rząd działa w tym samym kierunku. Jeśli finał nie odbędzie się w Madrycie, powinno to skłonić do ponownego rozważenia, czy mistrzostwa świata powinny w ogóle odbyć się w tej formule. To nie ja powinienem o tym decydować, ale jeśli finał nie odbędzie się w Madrycie, uważam, że powinno się wyciągnąć konsekwencje – zapewnił.
Jeszcze bardziej martwiące dla Hiszpanów powinno być to, jakimi wpływami dysponuje każda z federacji. Rafael Louzán na hiszpańskiej scenie politycznej nie jest zbyt znaczącą postacią, a jego relacje z rządem Socjalistów nie są szczególnie dobre, gdyż mówimy tu o byłym członku PP, głównej partii opozycyjnej. Sytuacja Fouzi Lekjaa jest jednak całkowicie odmienna. Prezes Marokańskiego Związku Piłki Nożnej jest tak naprawdę jedną z najważniejszych postaci w kraju. Oprócz swojej pozycji w federacji jest również ministrem do spraw budżetu.
Dzięki swojej bliskości z rządem Lekjaa może więc koordynować działania dyplomatyczne mające na celu zdobycie prawa do organizacji finału, mając świadomość, że spotkają się one z poparciem władz. Jego bliskie relacje z królem mogą natomiast dodatkowo zwiększyć jego szanse na objęcie stanowiska premiera kraju.
W zeszłym tygodniu w Maroku odbyły się wybory parlamentarne, w których zwycięstwo odniosła liberalno-centrowa partia PAM, do której dwa miesiące wcześniej dołączył właśnie Lekjaa, korzystając z popularności osiągniętej dzięki sukcesom reprezentacji. To właśnie on miał pomóc w zwycięstwie nad Narodowym Zgromadzeniem Niezależnych.
źródło: stadiony.net








