Published on 23 grudnia, 2019 | by admin

Wywiad z chuliganem „Żarówa” Lech Poznań

„Żarówa” na starym stadionie Lecha rządził dopingiem na sektorze V, czyli tzw. „Piątce”, nazywanej też lożą szyderców. Od 1981 r., gdy po raz pierwszy poszedł na stadion z ojcem i wujkiem, przez ponad trzy dziesięciolecia opuścił zaledwie kilka meczów Lecha Poznań. Jako dziecko zbierał na stadionie butelki, by zarobić na karnet na mecze.

W latach 90. na mecze Lecha przyjeżdżał wraz z imprezującą ekipą dorożką w niebiesko-białych barwach, w meloniku i z metalowym dzwonem kupionym na Rynku Łazarskim, którego dźwięk słychać było na całym stadionie (dzwon i melonik przyniósł do Wywiadu z chuliganem).

„Piątka” to był drugi po „Kotle” najgłośniejszy sektor na Bułgarskiej, a doping opierał się tam często na absurdalnym poczuciu humoru Roberta Siejaka, czyli  Żarówy i jego kolegi Amfibii. Gdy Lech grał z Wisłą Kraków, Żarówa z kolegami inicjowali wymianę okrzyków na temat aktu terroru, którego udało im się rzekomo dokonać: „Wisła!”. „Co?!” „Mamy waszego smoka!”  Gdy przeciwko Lechowi grał piłkarz Ireneusz Jeleń, analogicznie krzyczano w duchu myśliwskim: „Jeleń!”. „Co?!” „Pif, paf!”.

Gdy Lech spadł do II ligi i nastroje na stadionie były grobowe, „Piątka” przygotowała pamiętną, podnoszącą na duchu kartoniadę „Ekstraklasa za rok znowu nasza”. W odcinku sporo o kibicowskich wydarzeniach i folklorze wyjazdów z lat 80. i 90., w tym zabarykadowaniu się i okupacji, której kibice Lecha dokonali na komendzie w Bytomiu oraz represjach na milicyjnych izbach wytrzeźwień.

Żarówa jest właścicielem kolekcji klubowych pamiątek. Jest wśród nich zdobycz niecodzienna. – Uratowałem napis „KKS Lech” ze stadionu na Dębcu. Przeczytałem, że stadion ma być zrównany z ziemią i ma  być tam wybudowany jakiś market. Przerzuciliśmy metalowy napis przez płot.
Jak mówi, tradycja jest niezwykle silnym fundamentem w naszym życiu: – Tata kolegi, już niestety nieżyjący, był  na 437 meczach Lecha. Stworzył kolekcję biletów i programów, każdy z meczy opisał. Tak powstaje fundament. Wiele polskich klubów przestawało istnieć, ale jeśli była tradycja i kibice, to oni je odbudowywali.

Jak wspomina dawne czasy na Lechu? – Było wesoło, niektórzy przychodzili nawet na „Piątkę” dla tej atmosfery, zastanawiając się, co te klauny dziś wymyślą. Większość ludzi wywodziła się z robotniczych rodzin. Było rodzinnie, dziś jest bardziej korporacyjnie, więcej znaczy pieniądz, pewnie tak musi być. Tak jak Lwów nie wróci do Polski, tak i tamto już nie wróci. To historia i dobrze że byliśmy jej cząstką.

Tags: , , , , ,


About the Author



Back to Top ↑

frivfrivfriv