Bez kategorii

Published on 23 września, 2021 | by admin

Te kluby chcą awansować do PKO Ekstraklasy

Choć rokrocznie każdy pierwszoligowy klub marzy o najwyższym szczeblu rozgrywek, tylko kilka z nich na poważnie podejmuje się tego wyzwania.

To dość naturalne, biorąc pod uwagę pieniądze, jakie można zarobić w PKO Ekstraklasie. Już dawno temu utarło się powiedzenie, że łatwiej jest się w elicie utrzymać, niż do niej awansować. W innych dyscyplinach sportowych często zdarza się, że najlepsza drużyna z zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej po prostu rezygnuje z awansu. Działo się tak chociażby w piłce ręcznej mężczyzn, czy kobiet.

Ze sportowego punktu widzenia moglibyśmy powiedzieć „absurd”. W końcu walczy się po to, by wygrywać, zdobywać złote medale, zostać niekwestionowanym mistrzem. Zwyciężać po to, by zrzec się nagrody? Brzmi dość dziwnie, ale jeśli weźmiemy pod uwagę warunki licencyjne określające między innymi wysokość budżetu, czy wymagania odnoszące się do standardów obiektów, w których będą rozgrywane spotkania, wtedy okazuje się, że niejednego klubu na awans po prostu nie stać.

Nie w przypadku PKO Ekstraklasy. Tutaj warto wejść za wszelką cenę, bo już z samych umów mediowych i marketingowych kluby mają do podziału ponad 230 milionów złotych! Na tę sumę składają się na przykład kwoty stałe, ranking historyczny, wynik sportowy, Pro Junior System, ostatnio też testy na koronawirusa. Mistrz Polski z zeszłego sezonu zgarnął za sezon łącznie niemal 30 milionów złotych, zaś ostatnie w tabeli Podbeskidzie Bielsko-Biała na grze w PKO Ekstraklasie zyskało prawie 8,5 miliona złotych. Najmniej otrzymała Stal Mielec, która zakończyła rozgrywki na przedostatnim miejscu. Biało-niebiescy za grę na najwyższym szczeblu rozgrywek zarobili 7,7 miliona złotych.

Korona Kielce

Wśród zespołów aspirujących do gry na wyższym poziomie krajowych rozgrywek jest kielecka Korona. Jeśli żółto-czerwoni awansują do elity, nie będzie musiała martwić się o najbliższą przyszłość. Klub ze stolicy województwa świętokrzyskiego już drugi sezon występuje w Fortuna 1. Lidze, do której spadł za czasów rządów niemieckiego inwestora, który dobrze prosperujący ekstraklasowy klub walczący rokrocznie o pierwszą część tabeli, w trzy lata zmienił w ruinę.

Obecnie żółto-czerwoni podnoszą się z kolan i próbują na nową napisać swoją historię. O ile pierwszy sezon na zapleczu był czasem przejściowym, tak teraz wszyscy są zdeterminowani, by ten najwyższy pułap ligowy uzyskać. Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu 2021/2022 jasne było, że kielczanie muszą wywalczyć awans. Chcą tego nie tylko piłkarze, czy kibice, ale też sponsorzy. Dla nich Fortuna 1. Liga jest znacznie mniej atrakcyjna, niż PKO Ekstraklasa. Wyniki oglądalności jednej i drugiej dzieli istotna przepaść, której prawdopodobnie nigdy nie da się zasypać. Większe marki pokroju Suzuki Motor Poland, czy Lewiatan, przeliczają swój wkład finansowy na efekty marketingowe i jasne jest, że w przypadku klubu z zaplecza jest on ujemny.

– Dlatego w Kielcach poczyniono mnóstwo posunięć, których celem jest powrót do PKO Ekstraklasy. To zatrzymanie dotychczasowych partnerów i przyciągnięcie nowych, zbudowanie na nowo działu marketingu i duże inwestycje w pierwszy zespół. Ściągnięto takich graczy jak Piotr Malarczyk, Adam Frączczak, Michał Koj, Łukasz Sierpina, czy Konrad Forenc. To doświadczeni piłkarze, którzy w przeszłości występowali między innymi w PKO Ekstraklasie, a teraz chcą wrócić i jeszcze coś udowodnić. Trener Dominik Nowak poukładał ten zespół tak, by składał się on głównie z ludzi charakternych, którzy nie boją się walki do ostatniej minuty meczu – mówi Irenka Zając, analityk i ekspert sportowy.

I to w Kielcach faktycznie działa. Koroniarze aż do dziewiątej kolejki byli nie pokonani, zaś tę piękną passę zatrzymała Sandecja Nowy Sącz. Mimo to, Korona jest niewątpliwie jednym z głównych pretendentów do awansu na najwyższy szczebel rozgrywek.

Łódzki duet

Takim klubem, który powrót do PKO Ekstraklasy ma wpisany w cykl swojego funkcjonowania, jest Widzew Łódź. Ekipa z wielką historią i piłkarską tradycją. Kibice Widzewa wręcz pragną powrotu do elity, co widać choćby po frekwencji na trybunach. Stadion tego klubu, mogący pomieścić 18 tysięcy osób, na każdym meczu gości średnio po 15 tysięcy widzów. Druga w tym zestawieniu Korona może się pochwalić średnią na poziomie raptem 5 tysięcy (jednak przez pandemię na Suzuki Arenę nie może wejść więcej jak 7 tysięcy fanów). Pozostałe kluby również są daleko w tyle. To tylko pokazuje, jak bardzo całe środowisko widzewskie jest zdeterminowane, by ich klub wszedł szczebel wyżej.

Wszakże kibice Widzewa przez lata obserwowali ukochany klub przede wszystkim w najwyższej klasie rozgrywkowej. Łodzianie w 2014 roku z hukiem spadli z ekstraklasy, a po kolejnym sezonie znaleźli się IV lidze. Od tamtego czasu systematycznie pną się ku górze.

Ta lista byłaby uboga, gdyby na niej zabrakło kolejnego klubu sportowego z Łodzi. ŁKS w poprzednim sezonie otarł się o powrót do PKO Ekstraklasy, ale ostatecznie przegrał z Górnikiem Łęczna mecz, którego stawką był awans.

Niedosyt jest. I nic dziwnego, skoro dwukrotni mistrzowie Polski lewitują tuż pod podłogą piłkarskiego raju w naszym kraju. Wystarczy prześledzić ich ostatnie sezony:

  • 2016/2017 – 3. Liga
  • 2017/2018 – 2. Liga
  • 2018/2019 – 1. Liga
  • 2019/2020 – Ekstraklasa
  • 2020/2021 – 1. Liga
  • 2021/2922 – 1. Liga

To był jeden z lepiej grających zespołów poprzedniego sezonu. Choć obecne rozgrywki nie rozpoczęły się idealnie po ich myśli, nie można tej drużyny skreślać z listy głównych pretendentów do awansu. Tym bardziej, że w tym sezonie na najwyższy szczebel bezpośrednio wejdą dwa najlepsze kluby plus zwycięzca turnieju barażowego rozgrywanego między ekipami, które w rundzie zasadniczej zajęły miejsca 3-6.

Arka Gdynia, Podbeskidzie, Miedź…

Jednak zdaniem bukmacherów głównym faworytem do awansu jest Arka Gdynia. – Jeśli typerzy obstawili, że Arka zakończy sezon na pierwszym miejscu, w przypadku takiego rozwiązania zyskają raptem czterokrotność włożonej sumy. I nikt z grona bukmacherskiego nie ma wątpliwości, że żółto-niebiescy sezon 2021/2022 zakończą w pierwszej szóstce.

– Pewniakiem według bukmacherów są też wspomniane już Korona oraz ŁKS. Nieco w tyle są Widzew, Podbeskidzie, Miedź Legnica, GKS Tych, a także Sandecja Nowy Sącz. W ich przypadku za mistrzostwo w 1. lidze bukmacherzy płacą nawet stukrotność postawionej sumy. W takiej sytuacji pozostaje uzbroić się w najlepsze bonusy bukmacherskie 2021 roku i poszukać swoich szans na wygraną właśnie tutaj – tłumaczy analityk branży bukmacherskiej, Irenka Zając.

O tym, kto ostatecznie awansuje, dowiemy się pod koniec maja 2022 roku. Grono zdecydowanych faworytów jest dość wąskie, niemniej piłka nożna już nie raz potrafiła zaskoczyć nawet najbardziej wprawionych analityków.


About the Author



Back to Top ↑

frivfrivfriv