Aktualności

Published on Sierpień 7th, 2013 | by admin

Ochrona z PGE Areny: Kibice mogą wnieść race w majtkach albo gipsie

– Raca jest często niewiele większa, niż zapalniczka, a kibice mają różne sposoby, aby wnieść ją na stadion. Np. w majtkach albo gipsie – opowiada Adam Wysocki, szef Agencji Ochrony Mienia Taurus, która działa na PGE Arenie podczas meczów Lechii Gdańsk.

Pomorska policja domagała się zamknięcia całej PGE Areny, a powodem były race odpalane przez kibiców. Już kilka razy na stadionie w Gdańsku zamykano z tego powodu część trybun, ale problem powraca. Podobnie było podczas poniedziałkowego meczu Lechii z Jagiellonią. Kibice prowadzący doping nie mogli zająć sektora, z którego wspierają zazwyczaj Lechię, bo ten został zamknięty, a była to kara jeszcze za poprzedni sezon i race w meczu z Górnikiem. Z Jagiellonią najzagorzalsi fani usiedli więc w sektorach na górnym tarasie, ale także w nich odpalili race. Do tego rozwiesili transparent skierowany ewidentnie do wojewody Ryszarda Stachurskiego: „Ty się Rysiu nie spinaj, nie ma o co!”.

Policja miała dość i tym razem poprosiła wojewodę, aby zamknął cały stadion podczas najbliższego meczu z Cracovią. Ale wojewoda, mimo nacisku ze strony policji, nie zamknął całej PGE Areny, a jedynie sektory tzw. trybuny zielonej na dolnym i górnym tarasie, na których dochodziło w ostatnim czasie do odpalania rac i świec dymnych.

Policja zwracała uwagę na jeszcze jeden problem: – Niedopuszczalne jest zachowanie ochrony, która pozwala kibicom wnosić środki pirotechniczne, a potem nie reaguje, kiedy koło ochroniarza przechodzi kibic w kominiarce, z racą w ręku – mówił komisarz Maciej Stęplewski z KWP.

Adam Wysocki, szef Agencji Ochrony Mienia Taurus, która działa na PGE Arenie: – Jesteśmy po to, by dbać o bezpieczeństwo i porządek na stadionie, ale już nie po to, by walczyć z aktami wandalizmu czy chuligaństwa. Nie mamy do tego narzędzi. Kiedy nasz pracownik tylko zauważył, że jeden z kibiców zakłada kominiarkę i coś się może zacząć dziać, od razu przekazał tę informację do punktu dowodzenia i wszystkie kamery zostały skierowane w ten rejon trybun.

Dlaczego pracownik ochrony nie złapał kibica, który odpala racę?

– Nasz pracownik nie reagował, ale myślę, że podobnie zachowałby się nawet policjant, gdyby stał w takiej grupie. Uznaliśmy, że gorsze konsekwencje, niż odpalenie 14 rac przez siedmiu kibiców, wywołałaby próba wyciągania ich na siłę z tłumu. Wtedy dopiero mogłoby się zacząć dziać. Pamiętam sytuację z meczu Legia – Polonia, kiedy ochroniarze próbowali tylko udrożnić schody na trybunach, a skończyło się to trwającymi 40 minut rozruchami – przekonuje Wysocki.

Problem rac na stadionie dotyczy niemal wszystkich klubów w Polsce. Jak kibice, sprawdzani przez ochronę, wnoszą race na stadion?

– Raca jest niewiele większa niż zapalniczka. Problem pojawia się np. w momencie, kiedy mężczyzna chowa ją sobie do majtek albo wkłada ją w gips, którego nie możemy rozłupać. Bo już kulę, na której opierają się kuśtykający kibice, rozkręcamy. Pamiętajmy też, że stadion jest dostępny przez cały tydzień i są sposoby, by wcześniej przemycić race. Wystarczy się dogadać z pracownikiem gastronomii na stadionie czy, niestety, z kimś ode mnie i ten ktoś wniesie nam na stadion, co tylko chcemy – opowiada szef agencji Taurus.

Ochroniarze zapewniają, że po meczu z Jagiellonią przekazali policji zapis z monitoringu, który ma pomóc złapać osoby, które odpalały race. Na PGE Arenie działa 400 kamer, policja dostała zapis z 28.

– To siermiężna praca, ale tych kibiców da się wyłapać. Bo teoretycznie każdy człowiek na stadionie jest nagrywany od wejścia do wyjścia z obiektu. Chyba że chowa się i potem przebiera pod dużą flagą sektorówką, choć akurat w przypadku ostatniego meczu nikt się nie chował – wyjaśnia Wysocki.

Źródło: sport.pl

Tags: ,


About the Author



Back to Top ↑

frivfrivfriv