Aktualności

Published on Sierpień 13th, 2013 | by admin

Manifestacja poparcia dla Ojrzyńskiego?

Dymisja Leszka Ojrzyńskiego poruszyła całe miasto. Kibice szykują wielką manifestację, piłkarze wciąż nie mogą uwierzyć w to, co się stało.

Prezes mydlił nam oczy. Nie chciał wyjaśnić prostej rzeczy: czemu Ojrzyński wyleciał. Pokażemy swoje zniesmaczenie tą sytuacją. Na trybunach i w mieście. Nie zostawimy tak tego – mówi Mateusz, jeden z przedstawicieli prężnie działającej grupy kibiców Korony. Poddenerwowany. Koronie kibicuje od dziecka. Prowadzi sklep „Fanatyk” z kibicowskim asortymentem zaraz przy sercu miasta – deptaku przy ul. Sienkiewicza.

Główna ulica Kielc jak zawsze tętni życiem. Słoneczne popołudnie to świetny czas na rodzinny spacer i obiad. Sielanka i wakacyjna atmosfera kończy się za rogiem. Przy ul. Dużej 24. Tam gdzie półtora miesiąca temu powstał „Fanatyk” i gdzie kibice przychodzą omawiać rzeczy związane z klubem. W „Fanatyku” wciąż unosi się atmosfera żalu, rozczarowania i niezrozumienia.
Kibice Korony przygotowują dwa projekty: manifestacji w związku z dymisją trenera i podziękowania za wkład szkoleniowca w budowę zespołu. – Czy zagościmy pod oknem trenera? Przekonacie się. Jest kilka pomysłów, ale cierpliwości – mówi.

Kielce niespodziewanie zsolidaryzowały się z Ojrzyńskim. Sprawa poruszyła niemal całe miasto. Przypadkowo zaczepiani ludzie nie mają problemu z jej skojarzeniem. – Uczciwy chłop. Tak się nie robi – słychać najczęściej. W temacie zorientowany jest niemal każdy. Także pan Artur, recydywista, który kilka dni temu, po 16 latach, opuścił zakład karny. Sam płynnie zmienia temat na piłkarski, gdy mówię mu, że nie mam kilku złotych na piwo.
– Ciężko jest mi przejść przez deptak. Ludzie, i to zwykli, nie szalikowcy, podchodzą, gratulują, poklepują. Jestem zaskoczony – mówi Ojrzyński spokojnym, melancholijnym wręcz tonem. – Dostaję mnóstwo telefonów. Na prywatny numer. Nie wiem, skąd ci wszyscy ludzie go znają. W każdym razie dzwonią też osoby spoza branży oraz kibice drużyn przeciwnych. Na zasadzie: „Dzień dobry, jestem kibicem Lecha. Szkoda, że pana zwolnili, gratuluje za to, co pan stworzył w Kielcach”. Albo: „Mam 75 lat, jestem spod Mielca, wszystkiego dobrego w przyszłości” – kontynuuje szkoleniowiec.
Ojrzyński był w Koronie kimś więcej niż trenerem. Można rzec Samarytaninem. Być może dlatego zyskał sympatię nie tylko piłkarzy, ale też „zwykłych śmiertelników”. – Dostawał listy od uboższych rodzin z Kielc. Wchodził do szatni i mówił: „Chłopaki, robimy zrzutkę. Ci ludzie nie mają co jeść, musimy im pomóc”. I bez wahania każdy wciągał portfel. Robiliśmy też specjalne paczki dla rodzin na Boże Narodzenie. Trener odpisywał na każdy list – opowiada obrońca Tomasz Lisowski.
– Cały czas jesteśmy z nim w kontakcie. Powiedział, że jak będziemy mieli problem, to żebyśmy do niego uderzali, znajdzie dla nas czas. Zawsze interesował się naszym życiem prywatnym. Wiedział, co się u każdego z nas dzieje. Chciałbym u niego jeszcze zagrać. Kontrakt z Koroną mam do grudnia. Jeśli trener znajdzie do tego czasu pracę i będzie mnie chciał, to odejdę – dodaje Lisowski. I wspomina zeszły wtorek, pierwszy dzień po feralnej dymisji: – Pustka. Konsternacja. Padło wiele pytań. Bez odpowiedzi.

źródło: Przegląd Sportowy

Tags: , ,


About the Author



Back to Top ↑

frivfrivfriv