Published on Marzec 5th, 2018 | by admin

Legia Warszawa – Lech Poznań 04.03.2018

Relacja Legionistów:

Pięć dni po meczu z Jagiellonią przy Łazienkowskiej rozegraliśmy kolejne ciekawe piłkarsko i kibicowsko spotkanie. Poznaniacy zdecydowanie liczniej niż białostoczanie stawili się w sektorze gości, a i pod względem ultras niedzielny mecz wypadł zdecydowanie lepiej. Lepsza była także frekwencja.

Chociaż z drugiej strony biorąc pod uwagę liczbę sprzedanych biletów i osób, które w niedzielny, dość chłodny wieczór przybyły na nasz stadion (różnica o ponad 5,5 tys.), cały czas wygląda to nie tak jak byśmy sobie tego życzyli. Przy wejściu na sektory Nieznani Sprawcy przeprowadzili zbiórkę na kolejne oprawy.

Lechici do Warszawy przyjechali pociągiem specjalnym, który dotarł na stację Warszawa Zachodnia 2,5 godziny przed meczem. Stamtąd cała grupa przyjezdnych została przewieziona podstawionymi autobusami pod sektor gości przy Ł3. Licznie wspierający „Kolejorza” fani ŁKS-u (300) podróżowali autokarami i furami. Przyjezdni bardzo sprawnie weszli na swoje miejsca i już godzinę przed meczem sektor gości prezentował się nieźle. Ich oficjalna liczba to 1512 osób, w tym ŁKS (300), KSZO, Arka i Cracovia. Lech w sektorze gości wywiesił 12 flag, w tym dwa płótna ŁKS-u. Wywieszone zostało także nowe płótno „Ultras Lech”, będące repliką starej poznańskiej flagi.

Lechici jako pierwsi tego dnia zaprezentowali oprawę. Przygotowania do jej prezentacji rozpoczęli już kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Na ogrodzeniu wywieszone zostały transparenty tworzące hasło „Wciąż niebezpieczni dla wrogów odwiecznych”, obok rozwinięta została malowana sektorówka, a jej uzupełnieniem były niebieskie chorągiewki. Na sektorówce przedstawiony został kibic poznańskiej drużyny, w którego okularach odbijała się warszawska syrenka. Pod sektorówką zapłonęło trochę strobo i petard hukowych, a pośród chorągiewek odpalonych zostało kilkanaście rac. Chwilę później goście podpalili jeden z szalików zawieszonych pomiędzy piętrami sektora gości.

W naszych szeregach nie mogło zabraknąć licznych delegacji wszystkich zgód. Bardzo dobrze widoczna była około 80-osobowa ekipa FC Den Haag, która przybyła na Ł3 z kilkoma flagami wywieszonymi na skraju Żylety i kilkanaście osób z Turynu. Przed rozpoczęciem spotkania głównie dało się słyszeć wzajemne uprzejmości, płynące raz z jednej, raz z drugiej strony.

Już w 2. minucie mieliśmy okazję cieszyć się z bramki dla Legii. Zaskoczyło to niektórych na tyle, że nie spojrzeli w stronę murawy w odpowiednim momencie. W trakcie meczu dopingowaliśmy na niezłym poziomie, z kilkoma naprawdę fajnymi momentami. Nie brakowało oczywiście wzajemnych bluzgów. Kiedy lechici pozdrawiali swoich przyjaciół z ŁKS-u, z naszej strony pojawiały się okrzyki „Trzyliterowa, to łódzka k… sportowa”, czy „Starą k… jest – ŁKS”.

Przygotowaną oprawę legioniści zaprezentowali w drugiej części spotkania, chwilę po tym jak wyrównującą bramkę zdobyli lechici. „Niepokonane miasto, niepokonany klub” – śpiewali legioniści, kiedy z góry zaczęła zjeżdżać malowana sektorówka i zakryła całą Żyletę. Ta przedstawiała Syrenkę oraz Warszawę (samochód produkowany przez FSO do 1973 roku) na tle Rynku Starego Miasta, a całość uzupełniał spory transparent „Kapitalne Miasto” oraz podświetlające sektorówkę od góry błyskające stroboskopy.

Do końca meczu pozostawało kilkanaście minut, a naszych piłkarzy wspierały hasła „Legia walcząca, Legia walcząca do końca” oraz „Hej Legio tylko zwycięstwo”. W końcu doczekaliśmy się kluczowej akcji: rzut karny podyktowany za zagranie ręką i „Kuchy King” strzelający z jedenastu metrów w sam środek po ziemi. To wszystko sprawiło, że nasz stadion eksplodował z radości! Do końca spotkania co prawda było jeszcze trochę nerwów, szczególnie w doliczonym czasie gry, ale ostatecznie to nasz zespół zgarnął pełną pulę. Można więc było wbić szpilę przyjezdnym. „Pier… cię poznański psie” oraz „Powiedz czy boli, jak Legia w d… pierd…” – niosło się pod adresem przyjezdnych. Ci zaś zmuszeni byli do odczekania kolejnej godziny, zanim mogli ruszyć w stronę podstawionych autobusów.

Po meczu skandowaliśmy pod adresem naszych graczy „Legia walcząca, Legia walcząca do końca”, a ci po raz pierwszy od kilku miesięcy – a dokładniej od sromotnej porażki w Poznaniu, podeszli pod Żyletę, gdzie wspólnie z nami cieszyli się ze zdobytych trzech punktów. Udających się już w kierunku szatni piłkarzy żegnały okrzyki „Hej Legio dzięki za walkę”.

Za tydzień nasz zespół czeka wyjazdowe spotkanie z Gdańsku, ale jak wiadomo ciąży na nas zakaz wyjazdowy do końca sezonu zasadniczego. Przy Łazienkowskiej kolejny mecz rozegrany zostanie za dwa tygodnie, kiedy również w niedzielę, podejmować będziemy Wisłę.

P.S. Na Żylecie wywieszony został transparent „Pjus trzymaj się!”.

Frekwencja: 22 892
Kibiców gości: 1512
Flagi gości: 12

Autor: Bodziach / legionisci.com

Tags: , , , , , ,


About the Author



Back to Top ↑

frivfrivfriv